14 lutego 2012 mineło 15 lat od momentu kiedy ktoś, kiedyś opowiedział mi przejmująca historię o życiu Jezusa Chrystusa i jak to właśnie życie tego Jezusa ma potencjał zmienic moje wlasne - diametralnie.
Co ty? Wariat jesteś?
Nie, nie wiem jakich słów użyć żeby opisać co się wtedy dokładnie wydarzyło - ale moje dotychczasowe życie zyskało zupełnie nowy punkt odniesienia i chyba o tym bym chciał napisać tego posta, i rozpocząć pisanie na tym blogasku w ogóle.
Nie przechodziłem wtedy przez etap zwątpienia, szukania sensu w życiu i tym podobnych. Przeciwnie wszystko wydawało być się ok. Każda decyzja o wybraniu drogi życia uzasadniona jest zazwyczaj mniej lub bardziej transcendentnym przeżyciem. W moim przypadku było to głębokie poczucie że "ktoś" jest obok mnie i mówi do mojego umysłu i serca (rozróżniam te dwa).
Slowa które wtedy "usłyszałem", a ktore do dziś odbijają się echem w mojej głowie spisalem ponizej. Można by powiedzieć że usystematyzowane tworzą cztery umowne prawa które definiują relację z Bogiem z naszego ludzkiego punktu widzenia. Kazdy kto doswiadczyl na wlasnej skorze i duszy tego samego wie ze Bog formuluje prawde o sobie w ten sam sposob - nie koniecznie uzywajac tych samych slów, lub slów wogóle :)
Od i tyle jesli chodzi o to co zostalo we mnie ugruntowane od tamtej chwili i przypieczetowane doswiadczeniami ktore udowodnily mi ze Bog ma doskonaly plan dla naszego zycia w kazdym aspekcie. To juz 15 lat! A jakie jest twoje doswiadczenie Boga?
Nie przechodziłem wtedy przez etap zwątpienia, szukania sensu w życiu i tym podobnych. Przeciwnie wszystko wydawało być się ok. Każda decyzja o wybraniu drogi życia uzasadniona jest zazwyczaj mniej lub bardziej transcendentnym przeżyciem. W moim przypadku było to głębokie poczucie że "ktoś" jest obok mnie i mówi do mojego umysłu i serca (rozróżniam te dwa).
Slowa które wtedy "usłyszałem", a ktore do dziś odbijają się echem w mojej głowie spisalem ponizej. Można by powiedzieć że usystematyzowane tworzą cztery umowne prawa które definiują relację z Bogiem z naszego ludzkiego punktu widzenia. Kazdy kto doswiadczyl na wlasnej skorze i duszy tego samego wie ze Bog formuluje prawde o sobie w ten sam sposob - nie koniecznie uzywajac tych samych slów, lub slów wogóle :)
Pierwsze: Bóg kocha mnie indywidualnie i ma lepszy plan dla mojego życia niż ja sam dla siebie.
„Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Nie wiem, jakie masz doświadczenie miłości, z jakiej rodziny pochodzisz, jakich trudności doświadczyłeś w życiu. Nie znam twoich problemów i rozterek. Nawet jeśli czujesz się niekochany, odrzucony, nieakceptowany, to wiedz, że Bóg kocha Cie i nigdy nie przestanie w ciebie wierzyć. Musisz też wiedzieć, że ma On dla Ciebie wspaniały plan. Pamiętaj jednak, że w swojej miłości dał ci możliwość wyboru, nie zmusza nikogo. Delikatnie prosi: jeśli chcesz… Odpowiedz Mu. Nie mów, że masz jeszcze czas. Odpowiedz najszybciej jak sie tylko da. Pozwól Jezusowi się pokochać. Zobaczysz, że jeśli otworzysz się na Jego miłość, twoje życie się zmieni.
Drugie: Fakt - jestem grzesznikiem.
„Wszyscy bowiem zgrzeszyli” (Rz 3, 23). Każdy z nas został stworzony relacji z Bogiem. Niestety, człowiek wybierając własną drogę życia, zerwał przyjaźń ze swoim Ojcem i Stwórca. Ta samowolka i bunt przeciwko Bożej miłości w Bibli nazywana jest minieciem sie z celem - hamarteo. Taki jest każdy z nas. Nikt z nas nie jest lepszy. Nie ma sensu się oszukiwać i udawać świętoszka. Możesz długo się przed tym bronić, zagłuszać sumienie, ale prawda jest tylko jedna, minalem sie z celem - jestem grzesznikiem. Przez mój grzech zrywam relacje z kochającym Bogiem, więcej, każdy mój grzech z ktorego wyplywa gleboko zakorzeniony egoizm, również rani innych ludzi i oddala mnie od nich. „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 3, 23). Nie chodzi o śmierć fizyczną, lecz duchową, kiedy popełniam grzech, tym samym, mijajac sie z celem- staję się chodzącym duchowym trupem. Stań w prawdzie przed sobą. Tylko jeśli uznasz prawdę o własnej grzeszności, będziesz mógł zrobić kolejny krok ku ekscytujacemu zyciu.
Trzecie: Jezus Chrystus jest doskonala opcja.
„Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5, 8). Wielokrotnie widziales krzyż. Czy zdajesz sobie sprawę, że to narzędzie zbrodni, które dla niektórych jest banalem i kpina, stało się dla nas ludzi jedynym rozwiązaniem? To Chrystus za nas umarl, aby dać kazdemu z nas nowe życie. Powod? Bezwarunkowa milosc. Nie ma innej opcji, nie ma innego rozwiązania. To Jezus Chrystus jest twoim Ratownikiem. Jedyną szansą. Oddaj Jezusowi całą twoją grzeszność, bezradnosc w mijaniu sie z celem zycia. Oddaj mu ciężar swojego grzechu. On zawsze i wszedzie, chetnie go poniesie. Tylko Jezus jest drogą, prawdą i życiem, tylko przez Niego możesz poznać kim jest Bóg (Ewangelia Jana 14, 6). Bóg przez swojego Syna przerzucił most nad przepaścią, która dzieliła nas od Niego. Przez zmartwychwstanie zwyciężył śmierć, grzech, szatana. Zło nie ma już nad tobą władzy. Masz ponadnaturalna moc by na serio - oprzeć się slabosciom. Chrystus jest i nie pozwoli, byś znowu minal sie z celem.
Czwarte: Przyjęcie Jezusa jako osobistego Zbawiciela i Pana.
„A wszystkim, którzy Go przyjęli, tym, którzy wierzą w imię Jego, dał moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (Ewangelia Jana 1, 12). Przyjęcie Chrystusa to odwrócenie się od własnego ja, egoizmu grzechu, zaproszenie Jezusa do swojego duchowego wnętrza, aby stał się Królem całego twojego życia. Mowi sie ze Chrystus puka do drzwi twojego serca: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Objawienie 3, 20). Otwórz drzwi. W chwili, kiedy na serio uznasz w Jezusie swego Pana, nie w religijnym uniesieniu, lecz w prawdziwym odruchu wiary, pojawi się w twoim życiu wiele zmian. Zaczniesz wielką przygodę, do której Bóg cię powołał, abyś był szczęśliwy na zawsze, już tu na ziemi, a potem w niebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz